Newsletter

"Strategia ochrony brzegów"

03.06.2003

  W gminach nadmorskich ceny działek budowlanych będą w dużym stopniu zależały od... szerokości plaż. Im więcej miejsca do leżenia, tym droższy grunt budowlany, bo letnisko może przyjąć więcej turystów. Wielu nadbałtyckim samorządom grozi jednak spadek atrakcyjności inwestycyjnej.... Nadmorskie plaże się kurczą. Zmniejszają się zwłaszcza podczas sztormów, zimą. Nawet latem dostrzec można ich zwężanie się. Naukowcy i praktycy są zdania, że to proces stały i niełatwy do powstrzymania. Jedna z przyczyn, to podnoszenie się poziomu morza. Ten przyrost mórz odbywa się w tempie bardzo powolnym, jednak ma wpływ na nasze wybrzeże i na utrzymanie plaż - twierdzi Andrzej Cieślak, główny specjalista w Urzędzie Morskim w Gdyni. Brzeg się cofa. Fale zaczynają podmywać miejsca, gdzie posadowione są domy. Ludzie bronią ich, wznosząc betonowe bariery, powstrzymujące uderzenia fal. Proces ten dobrze widoczny jest w Jastrzębiej Górze czy Rozewiu, dostrzegany także w innych nadmorskich miejscowościach. Ale pobudowanie betonowej czy kamiennej zapory u podnóża wysokiego brzegu, sprawia że plaża zanika. Gdybyśmy się nie bronili przed atakami Bałtyku, to średnio, w ciągu roku, ubywałoby około 90 centymetrów terytorium lądowego naszego kraju. Są takie miejsca, w których brzeg cofa się w tempie 2,5 metra rocznie, na przykład na wschód od Ustki. Prawie wszędzie nasze nadbałtyckie plaże są zabierane przez Bałtyk. Wyjątki to Mierzeja Wiślana od strony Zatoki Gdańskiej, rejon Gdańska Stogów oraz fragmenty w innych miejscach. Podnoszenie się poziomu mórz to zjawisko globalne. Wzrost skutkuje tym, że zawężają się obszary płytkie, znajdujące się przed plażami. Z tego powodu zwężają się też plaże. Strategia obrony
Instytut Morski w Gdańsku opracował "strategię ochrony brzegów". Wykonał ją na zamówienie urzędów morskich w Szczecinie, Słupsku i Gdyni. Przedsięwzięcie dofinansował Komitet Badań Naukowych. Dokument ten opracowano w ciągu 3 lat. Był gotowy w 2000 roku. Podstawowym założeniem tej strategii jest utrzymanie dotychczasowego stanu plaż. Dla gmin nadmorskich są one bowiem jednym z podstawowych źródeł zarobkowania. Poza tym - istnienie plaży najbardziej sprzyja ochronie brzegów przed sztormami. Strategia przewiduje utrzymanie polskiego morskiego wybrzeża w dobrym stanie. Tam, gdzie brzeg nie jest zabudowany, dopuszczalne jest przesuwanie się linii styku wody i lądu w głąb naszego terytorium. W innych miejscach będziemy starali się brzeg obronić. Osłona Trójmiasta i Żuław
- Najbardziej szarpany jest Półwysep Helski. Niezbędne jest sztuczne utrzymywanie jego całości. Grozi mu bowiem poprzerywanie. Półwysep Helski pełni funkcję falochronu dla Zatoki Gdańskiej. Jego istnienie ma duże znaczenie dla stabilności brzegów tej części Bałtyku, a także dla bezpieczeństwa Trójmiasta i Żuław. Koszt ochrony półwyspu szacowany jest na 7 - 8 milionów złotych rocznie. Dzięki temu jednak nie będzie konieczności wydawania 20 - 30 milionów zł na ochronę brzegów Zatoki Gdańskiej - mówi Andrzej Cieślak, współautor "Strategii ochrony brzegów morskich". Strategia ta, opracowana w Instytucie Morskim w Gdańsku, po weryfikacji i zatwierdzeniu przez Ministerstwo Infrastruktury, była podstawą opracowania i uchwalenia ustawy regulującej wieloletni program ochrony brzegów, przyjętej przez parlament w marcu. Reguluje ona przydział funduszy na ratowanie wybrzeży w okresie lat 2004 - 2023. Ten dokument zapewnia finansowanie. Daje też możliwość starania się o dofinansowanie z Unii Europejskiej. Drogie sztuczne plaże
Co prawda ochrona brzegów nie znalazła się w Narodowym Planie Rozwoju, więc nie możemy się starać o większe wsparcie z UE na ten cel. Jednak marszałkowie województw, w ramach Narodowego Programu Rozwoju Regionalnego, mogą ubiegać się o mniejsze kwoty z UE. W bieżącym roku na wzmacnianie wybrzeży Urząd Morski w Gdyni otrzyma 6 mln złotych. To za mało. W poprzednich latach było 7,5 - 8 mln złotych. Jest jednak nadzieja, że dzięki ustawie w 2004 roku znajdzie się 12 milionów złotych na ten cel. Najwięcej pieniędzy przeznacza się na ratowanie Półwyspu Helskiego. Idealnie by było, gdyby tutaj wypompowywano rocznie 500 - 700 tysięcy metrów sześciennych piasku. W razie bezczynności w tym zakresie, trwającej 2 - 3 lata, przez następne trzy lata trzeba by sypać po około 1,2 mln metrów sześciennych. O wiele bardziej opłaci się więc wzmacniać brzegi systematycznie. Wyrefulowanie (wypompowanie) metra sześciennego kosztuje 12 - 14 złotych. U nas najwięcej
Od tych stałych tendencji należy odróżnić sezonowe zmiany szerokości. plaż. One nadal będą występować. W okresie sztormów plaże są niszczone. Potem odbudowywane; natura tworzy zapas piasku na następny sztormowy sezon. Plaża zmienia się, dostosowując do warunków dyktowanych przez żywioły przyrody. Dramatyczna w skutkach może być powolna tendencja cofania się wybrzeży w skali wielolecia - twierdzi Andrzej Cieślak z Urzędu Morskiego w Gdyni. - U nas bardziej niż gdzie indziej to zjawisko się nasila. Nad Bałtykiem podobną skalę ma ono jedynie w Meklemburgii, w Niemczech. Najtaniej w Europie
Została już opracowana, i jest stosowana w praktyce, technologia wydobywania refulatu z dna pełnego morza. Pogłębiarka, po napełnieniu barki, podpływa z nią do rurociągu, którego przeciwległy koniec jest na brzegu. Podłącza się do tej rury i pompuje piasek z wodą na ląd. To, co dzieje się z polskim wybrzeżem Bałtyku, jest stale kontrolowane. Stworzono system pomiarów i analiz. Trzeba bowiem pieniądze bardzo rozważnie wydawać, wiedzieć gdzie i ile. Dzięki temu, że mamy przemyślaną strategię, nasze wydatki na ochronę brzegów są znacznie niższe od tych, jakie ponoszą inne kraje. - W Polsce umocnienie 1 kilometra brzegu morskiego kosztuje około 50 tys. zł rocznie. W Niemczech i Anglii - około 480 tys. zł. Wzorcowy półwysep
Dotychczas najdłuższe plaże usypano właśnie na Półwyspie Helskim. Jednak, piaskiem wzmacniano też wybrzeża Zalewu Wiślanego w rejonie Kadyn, na Mierzei Wiślanej, na przedpolach wałów przeciwpowodziowych. Usypywano plaże również w Gdyni Orłowie, Redłowie, śródmieściu Gdyni, niedaleko Pucka, w Łebie, Ustce, Darłowie, Kołobrzegu, Dziwnowie. Doświadczenia z Półwyspu Helskiego są wzorcowe w skali Europy. Piasek do umacniania plaż półwyspu przez kilka lat czerpano z dna Zatoki Puckiej. Pod szosą i torami kolejowymi był on przesyłany rurociągami na drugą stronę półwyspu. Teraz już nie bierze się stamtąd budulca sztucznych plaż, lecz od strony pełnego morza. Jednak rurociągi pod szosą i torami pozostały. Będą wykorzystywane w razie jakiejś katastrofy. Z pobierania piasku z dna Zatoki Puckiej zrezygnowano ze względów ekologicznych; było to bowiem zbyt duże ingerowanie w środowisko. W zagłębieniach porefulacyjnych zbierają się namuły. Mogą one, w razie wypłynięcia, doprowadzić do klęski ekologicznej. Jednak zaistnienie takiego zdarzenia jest - zdaniem Andrzeja Cieślaka - mało prawdopodobne. Kazimierz Netka - Dziennik Bałtycki
Warto wiedzieć
Kredyty gotówkowe Allianz Banku w Gold Finance 03.03.2010
Gold Finance – Niezależny Doradca Finansowy - rozszerzył ofertę kredytów gotówkowych. Propozycja... więcej
Złe kredyty gospodarstw domowych pobiły rekord 23.02.2010
Zagrożone kredyty gospodarstw domowych wciąż ostro pną się w górę. W styczniu pobiły niechlubny... więcej
Nie było kredytów na karpia i gwiazdkowe prezenty 26.01.2010
Tym razem nie było kredytów na karpia i gwiazdkowe prezenty. Polacy urządzili Święta Bożego Narodzenia... więcej
więcej