Komercyjny czy rządowy?
21.01.2003Najprawdopodobniej wiosną banki zaczną udzielać preferencyjnych kredytów mieszkaniowych oprocentowanych w wysokości 7 procent W budżecie zaplanowano na ten cel około 120 mln zł. Kredyt rozłożony ma być na 20-25 lat, ale będzie można kupić za niego tylko nowe mieszkania. Pomysł Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast ma być przejściową formą pomocy dla tych, którzy chcą kupić własne mieszkanie. Przejściową, bo banki udzielać go będą tylko do 2005 roku. Kredyt rozłożony ma być na 20-25 lat, ale będzie można kupić za niego tylko nowe mieszkania, chociaż miał to być pomysł na dach nad głową dla tych rodzin, których do tej pory nie było na to stać. Właśnie one poszukują przecież najtańszych lokali. - Podchodzę do tego pomysłu sceptycznie, bo to nie będzie koło zamachowe dla naszego budownictwa - mówi Jerzy Polaczek, poseł i wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury. - W pierwszym kwartale tego roku chcę zwołać posiedzenie Podkomisji Budownictwa i zaprosić na nie bankowców, aby wypowiedzieli się o kredycie. Uważam, że ze 120 mln zł w budżecie, przeznaczonych na obsługę projektu, większość środków nie zostanie wykorzystana. Procedura uzyskania i spłaty kredytu jest sztywna, a w bankach oferowane są już 8-procentowe kredyty. Na razie banki komercyjne, które mają udzielać kredytów preferencyjnych, nie podpisują umów z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, czyli dysponentem środków. Wiadomo bowiem, że ich kredyty mieszkaniowe mogą konkurować z kredytem rządowym. W PKO BP SA najniższy kredyt złotówkowy kosztuje 7,78 proc. - Nie możemy ostatecznie odpowiedzieć, czy nasz bank będzie oferował rządowy kredyt, choć jest to prawdopodobne - mówi Barbara Bury z PKO BP SA. - Nie podpisaliśmy żadnej umowy z BGK, choć trafiła do nas taka oferta. Inflacja w grudniu ubiegłego roku wyniosła ok. 0,8 proc. To oznacza, że pewnie wkrótce spadną stopy procentowe i kredyty komercyjne będą jeszcze tańsze. — Jest na to szansa, a WIBOR cały czas się obniża - mówi Barbara Bury. - Z tego, co wiem, banki specjalnie nie palą się do pomysłu - mówi Jerzy Polaczek. - Poza tym w przypadku wejścia Polski do Unii Europejskiej wszystkie kredyty będą musiały mieć podobną stopę procentową, jak w państwach Unii! - Na razie nie zapadły żadne decyzje, ale małe jest prawdopodobieństwo, że nasz bank będzie udzielał takich kredytów - mówi Waldemar Leszczyński z Fortis Banku. - Zajmujemy się raczej klientami majętnymi, a rząd przedstawia swój projekt jako ofertę dla osób biedniejszych, młodych czy na dorobku. Poza tym nasza oferta jest konkurencyjna, bo kredyty złotówkowe oprocentowane są od 8,6 do 10,1 procent, a denominowane w innych walutach są jeszcze tańsze: dolarowe kosztują od 4,38 procent. Warto wiedzieć
- Rządowy kredyt można zaciągnąć na budowę domu, nadbudowę, adaptację lub przebudowę budynku mieszkalnego, zakup mieszkania (ale tylko nowego) od gminy lub developera czy wniesienie wkładu budowlanego do spółdzielni. Nie można nim refinansować wcześniej zaciągniętego kredytu mieszkaniowego.
- Z preferencyjnego kredytu rządowego mogą skorzystać także te osoby, które w przeszłości dokonywały odliczeń podatkowych z tytułu oszczędzania w kasie mieszkaniowej, ale nie te, które korzystały z ulgi budowlanej.
- Kredyt mogą zaciągnąć osoby fizyczne, wspólnoty mieszkaniowe i osoby prawne, a więc gminy czy spółdzielnie mieszkaniowe.
Wszystko wskazuje na to, że preferencyjne kredyty nie będą konkurencyjne w stosunku do tych, których banki udzielają już dzisiaj. (DN) - Dziennik Zachodni

