Czy nasze banki mogą się zarazić kryzysem
25.03.2008 Czy po upadku amerykańskiego banku Bear Stearns nasz nadzór powinien przyspieszyć wprowadzenie regulacji utrudniające polskim bankom udzielanie zbyt wielu ryzykownych kredytów? Po kilku miesiącach od pęknięcia kredytowej bańki światowe banki i rządy podliczyły na konferencji G7 w Tokio straty z tytułu trudnych do odzyskania kredytów hipotecznych na astronomiczną kwotę 400 mld dol. Największa ich część obciąża bankierów z Ameryki - Citigroup stracił 24,1 mld dol., Merrill Lynch - 22,5 mld dol., zaś AIG i Morgan Stanley - po ponad 10 mld dol. Mniejsze, choć też olbrzymie, są straty europejskich instytucji finansowych, które pochopnie zainwestowały w oparte na ryzykownych kredytach hipotecznych wysoko oprocentowane obligacje. Szwajcarski UBS musiał pożegnać się z prawie 19 mld dol., francuski Credit Agricole prawie 5 mld dol., a Deutsche Bank - ponad 3 mld dol. Są już pierwsi bankruci - jeden z największych hipotecznych pożyczkodawców w USA, bank Bear Stearns, uratowało od plajty przejęcie przez konkurencyjny JP Morgan. Na rynku aż huczy od spekulacji, że złe kredyty wkrótce mogą położyć na łopatki innego giganta - Merril Lynch. A według prasy bank Lehman Brothers w ostatni weekend miał pożyczyć od amerykańskiego banku centralnego setki milionów dolarów, by ratować nimi płynność finansową innych firm pożyczkowych. Nadzorze, chuchaj na zimne! Czy kryzys wynikający z zalegania w portfelach banków niezliczonej liczby papierów wartościowych opartych o niespłacone kredyty hipoteczne mogą odczuć polskie banki? Szef Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) Stanisław Kluza uspokaja: - Kryzys finansowy nie dotknął Polskich banków. I cytuje dane: zysk netto banków w 2007 r. wyniósł łącznie 13,7 mld zł, a kredytów niespłacanych w terminie jest nie więcej niż 4-5 proc. W...Pełną treść artykułu możesz znaleźć na stronie http://www.gazeta.pl/ Gazeta Wyborcza

